3 kroki + 30 minut = dobry początek dnia…

Dobra – każdy chce mieć taki początek dnia jak ten z poniższego zdjęcia – pies, gazetka, słoneczko. Myślisz sobie: u mnie to niemożliwe. Masz rację – na tym zdjęciu pozowałam, moje rano też tak nie wygląda :D Ale mam dla Ciebie przepis co zrobić, żeby Twoje rano było tak piękne, spokojne i harmonijne, że jedyne co będzie Cię obchodziło to jednorożce.

Co jest największą przeszkodą dobrego poranka w XXI-zapierdol-wieku? GŁOWA. Od ucznia, przez człowieka pracującego po matkę karmiącą – wszyscy mamy w dzisiejszym świecie multum różnych obowiązków, które jakoś nigdy się nie kończą, zapętlają się i STRASZĄ. Dlatego tak bardzo klasycznym schematem w dzisiejszych czasach jest chodzenie spać z burzą w mózgu i szeregiem (rozsypką) rzeczy do załatwienia na jutro, a następnie budzenie się już ze sztormem w głowie bo ,,co ja tam miałam do zrobienia…” i zaczynasz pościg od pierwszej minuty. STRASZNY BŁĄD. Początek dnia tuż po przebudzeniu jest kosmicznie ważny bo ma kluczowy wpływ na to w jakim nastroju i z jakim nastawieniem dobrniemy aż do wieczora.

zdjęcia: Karol Niziołek The Other Side 

IMG_0410

Żeby dobrze zaczynać dzień i umieć skupić się na tym, że świeci słońce bądź akurat pizga wiatr musisz mieć oczyszczoną głowę. NIE MOŻESZ OD OTWARCIA OCZU BYĆ JUŻ MYŚLAMI W PRACY / SZKOLE. Po prostu NIE – przez to zaburzasz podstawową, bazową, minimalną higienę życia. Niewinnie się nazywa i tak właśnie niewinnie się zaczyna, ale po kilku latach kończy na pracoholizmie, depresjach i innych ciężkich sprawach, których już tak prosto się nie pozbędziesz. Brzmi strasznie, ale niestety to prawda. Ale spokojnie, spokojnie – zaraz to ogarniemy.

KROK 1. Notes.

Należy ustalić graniczną godzinę, do której zajmujemy się czynnie oraz biernie (w naszej głowie) naszymi obowiązkami. Od tej godziny zaczyna się już WYŁĄCZNIE czas dla nas, dla rodziny, przyjemności etc. Przykładowo ktoś kończy pracę o 17, ale później wraca do domu – jeszcze grzebie w sieci, mailach, dojeżdża się tym czego jeszcze nie zrobił, szlifuje prezentacje do nocy i tak dalej. Plan jest taki: ustalamy GRANICĘ czyli godzinę, po której nawet naga Joanna Krupa nie zmusi nas do pochylenia się nad naszymi obowiązkami służbowymi – niech na początku będzie to 20.00, jeżeli jesteś ciężkim przypadkiem :D O tej godzinie wyciągamy magiczne urządzenie NOTES i zapisujemy wszystkie rzeczy, które mamy jutro do zrobienia – do ważnych projektów przez pierdoły typu ,,powiększyć czcionkę”. Notes zamykamy = zamykamy dzień obowiązków. Jeżeli po zamknięciu notesu jeszcze coś wpadnie Ci do głowy i zaczyna Cię zadręczać – dopisujesz do listy, zamykasz notes. Lepsze jest otwarcie go na chwile niż katowanie się do nocy tą jedną rzeczą. Notes jest granicą, w nim zostawiasz wszystko co już za tę granicę wyjść NIE MOŻE. Stanowcze zakazane jest otwieranie maila, żeby załatwić sprawę, która chodzi Ci po głowie – po godzinach pracy nic już nie zmienisz, nie pomożesz, możesz tylko kogoś wkurzyć swoim mailem, albo przyzwyczaić szefa, że o zgrozo jesteś zawsze do dyspozycji – później wejdzie Ci nawet na wakacje. ZAPOMNIJ O MAILU, POKOCHAJ NOTES.

Ja na początku stosowania tej metody miałam go nawet przy łóżku. Szłam spać i jeżeli jeszcze coś nie dawało mi spać to zapalałam lampkę, dopisywałam tą rzecz i szłam spać z wolną głową. Tak było na początku, potem trzymałam się już żelaznej godziny zamknięcia moich notatek, a dzisiaj już nie potrzebuję nawet notesu :D

Dzięki tej prostej metodzie po jakimś czasie znika gonitwa myśli, którą masz rano. Wszystko jest spisane, wszystko jest pod kontrolą, możesz zabrać się za to za pół godziny. No właśnie przechodzimy do magicznych 30 minut….

IMG_0031KROK 2. Budzik.

Teraz teoretycznie najstraszniejsze – ustawiasz budzik 3o minut wcześniej niż zazwyczaj. Dlaczego? Zawsze ustawiamy budzik tak żeby jak najdłużej się wyspać i mieć na styk czasu, żeby się ogarnąć. BŁĄD. Co z tego, że się wyśpisz jak potem wyprowadzasz się z równowagi pośpiechem i ciśnieniem. 30 minut wcześniej na rozbudzenie się – nie na niekończące się drzemki w telefonie, a na powolne wstanie, wypicie kawki / herbatki patrząc w okno, poczochranie psów, prysznic dłuższy o kilka minut niż zazwyczaj, puszczenie sobie dokładnie tego kawałka, którym akurat masz ochotę rozpocząć dzień i tak dalej. 30 minut przyjemności i robienia tego co masz zrobić – ale w ludzkim tempie. Nie może być tak, że jeszcze nie dotarłeś do pracy, a już wskoczyłeś do kółka, które musisz napędzać swoim biegiem. Nie, nie nie. Jeżeli jesteś mamą zrób to samo – jeżeli budzisz się zazwyczaj 30 minut przed dziećmi, żeby ekspresowo ogarnąć siebie i zrobić im śniadanie – obudź się godzinę wcześniej i miej te 30 minut TYLKO DLA SIEBIE.

KROK 3. Detoks 

Chodzi oczywiście o nasze kochane smartfony. Nie ukrywajmy – budzimy się z nimi i idziemy spać. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że w dzisiejszych czasach  praca większości z nas łączy się z internetem.

Pracujesz w mediach –> przeglądasz po przebudzeniu portale i już zaczyna się wyścig w głowie co masz do zrobienia, news do napisania, temat do załatwienia, osobę do wydzwonienia.

Pracujesz w marketingu –> scrollujesz rano (dla ,,relaksu”) Instagram i przez głowę przelatuje Ci już 1000 kampanii, które się pojawiły, influencerek, które wyjechały na Malediwy z inną marką, pomysłów które można zrealizować i tak dalej.

Pracujesz w turystyce –> odpalasz portal i wiesz, że był kolejny zamach i sprzedaż pójdzie w dół.

(Jesteś mamą –> trafiasz na facebooku na polubiony funpage bloga parentingowego, gdzie mówią Ci jak być super mamą i doskonale podgrzać mleko. Nie nie nie – te 30 minut jest tylko dla Ciebie)

Można wymieniać i wymieniać – praca każdego z nas połączona jest z internetem więc jeżeli odpalasz sieć tuż po przebudzeniu OD RAZU JESTEŚ W PRACY. Ja wiem, że możesz tę pracę kochać i ubóstwiać. Ale dla Twojego zdrowia psychicznego pozwól sobie na chwile wolnego od bodźców internetowo – zawodowych, będziesz kochać tę pracę o kilka lat dłużej :D. 30 minut wolnego przed snem i 30 minut po przebudzeniu. Albo chociaż minimalny zestaw 15-15. TO BĘDZIE STRASZNIE TRUDNE – UWIERZ MI. A potem okaże się, że w końcu poczułeś jak smakuje kawa, którą półświadomie piłeś przez ostatnie kilka lat i będziesz miał magicznie pozyskany czas na gazetkę, książkę czy fikołki.

IMG_0340

To wszystko. 3 proste punkty – jesteś w gotowości do zajebistego poranka, ale co najważniejsze – higieny życia. Po chwili tak Ci się spodoba, że będziesz się w niej taplać już zawsze. Wydaje się niemożliwe do zrealizowania bo ,,ja mam tyle pracy ona nie rozumie” (bla bla blaaaaaaaaa), albo tak proste, że nie może być skuteczne? Daj sobie 3 dni na test. Pierwszy dzień będzie dziwny, a potem pokochasz mnie za te moje 3 proste kroki i magiczne 30 minut.

Powodzenia Robaczki!

PS to jest moja autorska metoda, jeżeli ktoś chce ten geniusz zastosować w jakiejś dochodowej publikacji – nie ma mowy :D

9 thoughts on “3 kroki + 30 minut = dobry początek dnia…

  • 17-01-2017 at 16:14
    Permalink

    Basiu, kocham Cię! Od dziś zaczynam. Mam nadzieję, że się uda.

  • 17-01-2017 at 16:40
    Permalink

    Ola… WALCZ WALCZ WALCZ !!! To sama przyjemność więc musi się udać :)

  • 17-01-2017 at 16:45
    Permalink

    Baśka Ty wiesz :) od tylu lat i wciąż skuteczna <3 kupuję notes!

  • 22-01-2017 at 21:10
    Permalink

    Od dawna wstawałam wcześniej, żeby na spokojnie zjeść rano śniadanie i wypić kawę. Potwierdzam, że bardzo pozytywnie wpływa to na efektywność w pracy ;-). Poza tym, przy tej porannej kawie układałam „marszrutę” na cały dzień, a często i tydzień. Potem spokojnie wyrabiałam z terminami w pracy. O szesnastej wychodziłam i wyłączałam funkcję „praca”, co przy prowadzeniu działalności tylko z pozoru wydaje się proste ;-). Pozdrawiam.
    ps. Widzę, że łączy nas nie tylko borelioza :-). Pozdrawiam

  • 24-01-2017 at 17:04
    Permalink

    Trutniowa… brzmi PRZEPIĘKNIE. Gratuluje, taki balans w dzisiejszym świecie to nie jest częsta sprawa!!! <3

  • 04-02-2017 at 15:01
    Permalink

    Czesc!
    dawno dawno temu (jeszcze za czasów kiedy ten blog miał dość ciemna szatę graficzną) zaczęłam czytać Twojego bloga, oglądać relacje z Twoich przygód z modelingiem (nie pamietam kiedy to było). A tu proszę, nowe odsłony
    cieszę się ze nadal jesteś !(odnalazłam link w archiwach).

    Dodałabym do tego jedną rzecz, która chroni przed tym wszystkim o czym pisałaś: Dobrą książkę przy łóżku albo w drodze do pracy. Wtedy od razu jest się oderwanym od rzeczywistości i życie zwalnia :)
    pozdrawiam serdecznie i oby jak najwięcej takich poranków – bez nerwów.

  • 07-02-2017 at 21:16
    Permalink

    eM. to już tyle lat !!!! fajnie, że wpadłaś, zostań na dłużej :D Książka to jest totalne must have.

  • 04-04-2017 at 11:18
    Permalink

    Hej. Mogłabym prosić o kontakt do Ciebie. Chciałam porozmawiać na temat testów jakie robiłaś na boleriozę. Jestem normalnie załamana. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *