3 kroki + 30 minut = dobry początek dnia…

Dusza, Życie 11 komentarzy
3 kroki + 30 minut = dobry początek dnia…

Dobra – każdy chce mieć taki początek dnia jak ten z poniższego zdjęcia – pies, gazetka, słoneczko. Myślisz sobie: u mnie to niemożliwe. Masz rację – na tym zdjęciu pozowałam, moje rano też tak nie wygląda :D Ale mam dla Ciebie przepis co zrobić, żeby Twoje rano było tak piękne, spokojne i harmonijne, że jedyne co będzie Cię obchodziło to jednorożce.

Co jest największą przeszkodą dobrego poranka w XXI-zapierdol-wieku? GŁOWA. Od ucznia, przez człowieka pracującego po matkę karmiącą – wszyscy mamy w dzisiejszym świecie multum różnych obowiązków, które jakoś nigdy się nie kończą, zapętlają się i STRASZĄ. Dlatego tak bardzo klasycznym schematem w dzisiejszych czasach jest chodzenie spać z burzą w mózgu i szeregiem (rozsypką) rzeczy do załatwienia na jutro, a następnie budzenie się już ze sztormem w głowie bo ,,co ja tam miałam do zrobienia…” i zaczynasz pościg od pierwszej minuty. STRASZNY BŁĄD. Początek dnia tuż po przebudzeniu jest kosmicznie ważny bo ma kluczowy wpływ na to w jakim nastroju i z jakim nastawieniem dobrniemy aż do wieczora.

zdjęcia: Karol Niziołek The Other Side 

Zobacz jak to zrobić

Aktualizacja: Borelioza – przeżyłam. Przeczytaj, możesz uratować komuś życie…

Życie 240 komentarzy
Aktualizacja: Borelioza – przeżyłam. Przeczytaj, możesz uratować komuś życie…

Ja swoją ,,przygodę” z przenoszoną, niezdiagnozowaną boreliozą przeżyłam. ,,Przeżyłam” nie jest tu potraktowane przypadkowo – nie chodzi o ,,przeżycie” pięknego doświadczenia, tylko pozostanie po stronie ,,życia”, bo ta franca ma to do siebie, że zabija. Podstępnie, ukradkiem, ale cholernie skutecznie. Wygrałam. Dlatego popełniam ten radosny post, żeby każdemu, kto będzie tego potrzebował pomóc chociaż wpaść na pomysł, że może to ta paskuda spowodowała, że nie pamiętasz wczorajszego wieczoru…
Zobacz jak wykryć i zabić francę

Opener 2017 – spełnienie pod mokrym niebem…

Miejsca, Życie 5 komentarzy
Opener 2017 – spełnienie pod mokrym niebem…

OPENER 2017. Co roku pytają mnie ,,Serio, mieszkasz na polu namiotowym? DLACZEGO?” . Co roku odpowiadam ,,bo uwielbiam!”. Podczas tej edycji Opener’a  warunki atmosferyczne nie były w 100% rozpieszczające, a mimo tego tę survivalową formę pokochałam  jeszcze bardziej. Nie wiem czym zaczarowały mnie przemoczone ubrania czy zwiewający namiot, ale jestem zwyczajnie zachwycona. Istota mojego festiwalu drzemie w czymś zupełnie innym niż same koncerty – festiwal to cały pakiet WOLNOŚCI. Tam i w tych warunkach mogę sobie odpuścić. Nie interesują mnie wygody, luksus, prestiż czy ocena mojej ,,stylizacji”, kiedy stoję w kolejce pod prysznic. Tutaj jestem w pełni sobą, bez żadnego bagażu, że MUSZĘ, że WYPADA, że NALEŻY.  To jest moje niezmącone nieczym TU I TERAZ.

Przeczytaj więcej bo ładnie napisałam :D

Moje 10 lat temu…

Dusza, Życie 11 komentarzy
Moje 10 lat temu…

10 lat. Długo czy krótko? Wydarzyło się wiele czy zmieniło się mało? Czy to było cholernie dawno, czy w sumie wczoraj? Czasami myślę, że ten czas śmignął z prędkością TGV. Ostatnio jednak miałam spory przebłysk, bo właśnie kończy mi się moja pierwsza, 10-letnia wiza do USA. To oznacza, że mój pierwszy wyjazd do Stanów tuż po maturze, a jednoczeście powód dla którego otworzyłam tego bloga – to było… uwaga 10 lat temu!!!

Jaka wtedy byłam?…

Nowy rozdział. Baśka w Dzień Dobry TVN… :)

Miejsca, Życie 5 komentarzy
Nowy rozdział. Baśka w Dzień Dobry TVN… :)

Trochę poczekałam, ale to chyba właściwy moment, żeby skrobnąć parę słów o dużej zmianie, która właśnie mi się przytrafiła.

To już oficjalne – dołączyłam do redakcji Dzień Dobry TVN. Fajnie co? Debiut przeżyłam w piątek i wyglądał o tak (to fragment – całość trzeba oglądać na żywo :)). W przyszły piątek około 9 – 9.30 też tam będę, w kolejny też… i tak w kółko. Będzie fajnie, wpadajcie regularnie sprawdzać co przygotowałam, a będą to rzeczy jak ja – nieprzewidywalne. Pokażę Wam świat show biznesu od strony, której go nie znacie, wprowadzę Was tam gdzie wstępu nie ma prawie nikt.

Zdjęcie: dziendobry.tvn.pl Kamil Piklikiewicz, sukienka: MissSpark

Czytaj dalej

Kulisy wywiadu – Yola Czaderska Hayek dla Dzień Dobry TVN…

Miejsca, Życie 5 komentarzy
Kulisy wywiadu – Yola Czaderska Hayek dla Dzień Dobry TVN…

Będąc w Los Angeles zrobiłam wywiad, który kocham (kliknij tu to zobaczysz :)). Kocham go dlatego, że rozmawiałam z nieokiełznaną, cudowną kobietą przyznającą Złote Globy, w przepięknym domu na Wzgórzach Hollywood, a do tego wyemitowano go potem w Dzień Dobry TVN – jako mój pierwszy materiał dla tego programu. Już to wszystko sprawiło, że był epicko szczególny, ale okazał się jeszcze czymś więcej. To spotkanie było jakąś totalną szkołą życia i motywacyjnym kopniakiem. Pani Yola po wyłączeniu kamery powiedziała mi parę słów od serca. Zadziałały. Myślicie, że macie porąbane, niemożliwe do zrealizowania marzenia? No to UWAGA… :)

Przeczytaj tę niesamowitą historię

Postanowienia noworoczne? Nie tym razem. Mam coś lepszego…

Dusza, Życie 4 komentarze
Postanowienia noworoczne? Nie tym razem. Mam coś lepszego…

Są osoby, które mają gdzieś, że idzie Nowy Rok, a Sylwester to dzień jak każdy inny. Spoko, nie mam z tym problemu, ale ja mam totalnie przeciwne zdanie i nieskromnie uważam, że moja strategia jest fajniejsza. Dlatego dzisiaj, bardzo wypoczęta, patrząc prosto na Tatry z magicznego miejsca podpowiadam  jak wykorzystać bodziec w postaci NOWEGO ROKU i zrobić sobie dobrze.

Wiele osób mówi o roku 2016 jako o wyjątkowo zmiennym – wzloty i upadki ale więcej upadków i zawodów. Nie wiem czy to jakiś pieprzony chiński kalendarz nas tak wyregulował, ale rzeczywiście sporo osób podpisuje się pod takim obrazem roku z szóstką na końcu. Dlatego tym razem uważam, że zmiany powinny iść w zupełnie innym kierunku niż coroczne czasem heroiczne i wykańczające ,,postanowienia noworoczne”. Proponuję coś zupełnie innego.

Zdjęcia: Karol Niziołek The Other Side 

Miejsce: Rezydencja Szeligówka 

Czytaj dalej

Sztuczne futra i srebrne buty… Czyli Baśka o TOŻSAMOŚCI…

Ciało i rzeczy, Życie 6 komentarzy
Sztuczne futra i srebrne buty… Czyli Baśka o TOŻSAMOŚCI…

Miałam jakieś 14 lat kiedy dumnie nosiłam różowe sztuczne futro, białe futrzane dodatki oraz wiele innych puszystych rarytasów. Byłam totalną królową futer, ale nie tylko! Byłam także niezaprzeczalną władczynią srebrnych butów i torebek. KOLEKCJONOWAŁAM JE i mimo tego, że wtedy w Kielcach nie było jeszcze wielkich galerii handlowych z szalonym wyborem, to ja miałam całą kolekcje kosmicznych butów i toreb wyszperanych na targach, wyprzedażach, w lumpeksach i innych egzotycznych miejscach.

Byłam całkiem nieokrzesaną nastolatką – jak oczywiście większość nastolatek. Dzisiaj już wiem, że to dziecięce nieokrzesanie warto pielęgnować, a nie wraz z dorastaniem chować je głęboko pod oczekiwania innych – tych z ,,dorosłego”, bardziej ,,obeznanego” i ,,wielkiego” świata.

Zdjęcia: Karol Niziołek / The Other Side

Zobacz więcej zdjęć

Rzucam życie, biorę za kochankę Amerykę…

Miejsca, Życie 5 komentarzy
Rzucam życie, biorę za kochankę Amerykę…

Spontaniczność. Taki wyraz, o którym w dorosłym życiu czasem się zapomina. Ja staram się tę niewierną utrzymać przy sobie i włączać do gry jak tylko mogę. Otóż czasem wpada mi do głowy pomysł ,,CHCE MI SIĘ WYJECHAĆ”, a potem przychodzi do głowy kierunek. I wiecie co? Zazwyczaj myślę nad tym jakieś 10 minut, robię szybką, niezbyt odpowiedzialną kalkulację i klik…  bilet kupiony. Tym razem było nieco dłużej, zastanawiałam się 2 dni bo było dużo ,,odpowiedzialnych” argumentów NA NIE.

Jeb*ć odpowiedzialność, lecę do Kalifornii :D

Gdzie mnie niesie?

Jak nie spieprzyć sobie wakacji? Zakynthos 2016.

Miejsca, Życie 8 komentarzy
Jak nie spieprzyć sobie wakacji? Zakynthos 2016.

Mój rok licząc od ostatnich wakacji był jakimś nadludzkim maratonem. Maratonem, który pragnęłam chociaż przez chwilę… wyleżeć. Stąd decyzja, żeby pojechać na WCZASY – zabawny wyraz. Podróżować umiem sama i robię to cały czas, nie potrzebuję w tym celu absolutnie żadnej pomocy. Ale tym razem chciałam mieć po prostu tydzień spokoju. Niech mi zawiozą tyłek na ten własny leżak, o który nie muszę się bić i podstawią obiad pod twarz. Takie miałam marzenia. Ale jak już przyleciałam na Zakynthos, doświadczyłam totalnego luzu i spokoju, a następnie minęły 2 pełne doby i zaczęłam zastanawiać się CO JA TU DO CHOLERY BĘDĘ ROBIŁA, NIE UMIEM TAK SPĘDZAĆ CZASU.

I wtedy wchodzi ona, cała na biało – GRECKA WYSPA.

Co zrobić, żeby WCZASY były piękne