Opener 2017 – spełnienie pod mokrym niebem…

Lifestyle, Podróżuję 4 komentarze
Opener 2017 – spełnienie pod mokrym niebem…

OPENER 2017. Co roku pytają mnie ,,Serio, mieszkasz na polu namiotowym? DLACZEGO?” . Co roku odpowiadam ,,bo uwielbiam!”. Podczas tej edycji Opener’a  warunki atmosferyczne nie były w 100% rozpieszczające, a mimo tego tę survivalową formę pokochałam  jeszcze bardziej. Nie wiem czym zaczarowały mnie przemoczone ubrania czy zwiewający namiot, ale jestem zwyczajnie zachwycona. Istota mojego festiwalu drzemie w czymś zupełnie innym niż same koncerty – festiwal to cały pakiet WOLNOŚCI. Tam i w tych warunkach mogę sobie odpuścić. Nie interesują mnie wygody, luksus, prestiż czy ocena mojej ,,stylizacji”, kiedy stoję w kolejce pod prysznic. Tutaj jestem w pełni sobą, bez żadnego bagażu, że MUSZĘ, że WYPADA, że NALEŻY.  To jest moje niezmącone nieczym TU I TERAZ.

Przeczytaj więcej bo ładnie napisałam :D

Amsterdam… tam mieszka wolność. Przewodnik nieturystyczny.

Podróżuję 1 Comment
Amsterdam… tam mieszka wolność. Przewodnik nieturystyczny.

Amsterdam – miasto, która ustaliło własne reguły gry. Tu wszystko stanęło na głowie i świetnie utrzymuje równowagę w tej pozycji.  Do pracy płynie się łódką, mieszka się na wodzie, przedmioty wnosi się się do domu oknem, jointy sprzedają w okienku jak u nas frytki, a sex można sobie po prostu… wziąć. Ale czy to wszystko powoduje, że to miasto jest wynaturzone, pozbawione zasad, dziwne czy niemoralne? O dziwo… WCALE. Oto moje złote rady jak to dzikie miasto okiełznać i dobrze spenetrować. Niech będzie to mój mały Przewodnik Nieturystyczny. 

Złote rady

Moje 10 lat temu…

Lifestyle, Podróżuję 11 komentarzy
Moje 10 lat temu…

10 lat. Długo czy krótko? Wydarzyło się wiele czy zmieniło się mało? Czy to było cholernie dawno, czy w sumie wczoraj? Czasami myślę, że ten czas śmignął z prędkością TGV. Ostatnio jednak miałam spory przebłysk, bo właśnie kończy mi się moja pierwsza, 10-letnia wiza do USA. To oznacza, że mój pierwszy wyjazd do Stanów tuż po maturze, a jednoczeście powód dla którego otworzyłam tego bloga – to było… uwaga 10 lat temu!!!

Jaka wtedy byłam?…

Dziś są moje 28 urodziny. A to jest mój rachunek sumienia…

Lifestyle, Podróżuję 9 komentarzy
Dziś są moje 28 urodziny. A to jest mój rachunek sumienia…

Dzisiaj są moje 28 urodziny. A to jest mój ,,rachunek sumienia”. To był szalony rok, no dobra może rok z kawałkiem, ale całość tych kilkunastu miesięcy zamyka się w jeden bardzo spójny wniosek, który chyba Was zaskoczy. Nie potrzebuję rozgrzeszenia od świata, ale mam nadzieje, że moja krótka i jakże częsta w dzisiejszym świecie historyjka może kogoś przywróci na właściwą drogę… ;)

Fot. The Other Side

Czytaj dalej

Ameryka – moja osobista terapeutka…

Lifestyle, Podróżuję 5 komentarzy
Ameryka – moja osobista terapeutka…

Wróciłam. Już chwilę temu, ale dopiero poczułam, że realnie usiadłam na polskiej ziemi. Ameryka to nic nowego, bo jeżdżę tam już od prawie 10 lat ale za każdy razem widzę w niej coś magicznego i terapeutycznego. Coś co relaksuje, dystansuje i pozytywnie nastraja do życia, zawsze zastanawiałam się co to jest. I chyba pierwszy raz udało mi się to w końcu zebrać do kupy i nazwać po imieniu…

Czytaj dalej

Prawda o Ziemi Obiecanej – California 2016

Lifestyle, Podróżuję 5 komentarzy
Prawda o Ziemi Obiecanej – California 2016

California… perfekcyjne miejsce na ziemi, w którym życie MUSI być idealne. Prawda? Przecież doskonale znamy te wyśnione wręcz obrazki z Beverly Hills 90210, które ukształtowały nasze myślenie o Californii jako o raju, kiedy my siedzieliśmy w dość szarej wtedy Polsce. Potem wjechały liczne filmy, seriale, Żony Hollywood i tak mamy obraz okolic Los Angeles jako miejsca, w którym jeżeli Ci się udało… to właśnie tam – w domu z basenem patrząc na Ocean. Moja podróż do Californii była dokładnie tym – pytaniem czy Ziemia Obiecana gdzieś istnieje. Chciałam samodzielnie pomacać, popatrzeć, wejść tam od środka i sprawdzić czy ktoś mnie robi w konia, czy ten raj faktycznie gdzieś jest? Tak zrobiłam – poszłam na kalifornijski czerwony dywan (relacja: 17-th PFF in Los Angeles), poszłam na największy show telewizyjny na świecie (niebawem), byłam też w willi na wzgórzach Hollywood odwiedzając w domu jedną z najważniejszych postaci w kinowej socjecie. Zaszalałam ale teraz już wiem jak jest naprawdę…

fot. Ewa Pasek Riley

more Zobacz fotorelację

Mam jet lag… nie mogę wymyslić tytułu. Ameryko jestem! DUŻO ZDJĘĆ

Podróżuję Leave a comment
Mam jet lag… nie mogę wymyslić tytułu. Ameryko jestem! DUŻO ZDJĘĆ

To co jest najlepsze w moich amerykańskich wycieczkach, to fakt, że tutaj nie jestem turystką. Jestem Polką w Amerykańskim życiu. Wchodzę z butami w sam środek amerykańskiej rodziny i żyje jej rytmem. Zanim (jeżeli w ogóle) odwiedzę obiekty z tripadvisor’a… zostanę odholowana przez amerykańską pomoc drogową, pójdę na festiwal na przedmieściach, gdzie będę jedyną ,,turystką”, obejrzę debatę prezydencką na żywo, czy zjem śniadanie z amerykańskim szwagrem, który polewa naleśniki syropem klonowym i przegryza… bekonem. Wchodzę w to życie od prawie 10 lat  a i tak za każdym razem czuję się jak na innej planecie.

Duuuużo zdjęć

Rzucam życie, biorę za kochankę Amerykę…

Lifestyle, Podróżuję 5 komentarzy
Rzucam życie, biorę za kochankę Amerykę…

Spontaniczność. Taki wyraz, o którym w dorosłym życiu czasem się zapomina. Ja staram się tę niewierną utrzymać przy sobie i włączać do gry jak tylko mogę. Otóż czasem wpada mi do głowy pomysł ,,CHCE MI SIĘ WYJECHAĆ”, a potem przychodzi do głowy kierunek. I wiecie co? Zazwyczaj myślę nad tym jakieś 10 minut, robię szybką, niezbyt odpowiedzialną kalkulację i klik…  bilet kupiony. Tym razem było nieco dłużej, zastanawiałam się 2 dni bo było dużo ,,odpowiedzialnych” argumentów NA NIE.

Jeb*ć odpowiedzialność, lecę do Kalifornii :D

Gdzie mnie niesie?

Jak nie spieprzyć sobie wakacji? Zakynthos 2016.

Podróżuję 7 komentarzy
Jak nie spieprzyć sobie wakacji? Zakynthos 2016.

Mój rok licząc od ostatnich wakacji był jakimś nadludzkim maratonem. Maratonem, który pragnęłam chociaż przez chwilę… wyleżeć. Stąd decyzja, żeby pojechać na WCZASY – zabawny wyraz. Podróżować umiem sama i robię to cały czas, nie potrzebuję w tym celu absolutnie żadnej pomocy. Ale tym razem chciałam mieć po prostu tydzień spokoju. Niech mi zawiozą tyłek na ten własny leżak, o który nie muszę się bić i podstawią obiad pod twarz. Takie miałam marzenia. Ale jak już przyleciałam na Zakynthos, doświadczyłam totalnego luzu i spokoju, a następnie minęły 2 pełne doby i zaczęłam zastanawiać się CO JA TU DO CHOLERY BĘDĘ ROBIŁA, NIE UMIEM TAK SPĘDZAĆ CZASU.

I wtedy wchodzi ona, cała na biało – GRECKA WYSPA.

Co zrobić, żeby WCZASY były piękne

Living on the island…

Lifestyle, Podróżuję 3 komentarze
Living on the island…

Living on the island. O niektórych rzeczach można opowiadać ale czasem warto je tylko pokazać.

Zanim odkopię się w mailach, a potem wielowątkowo rozpłynę się nad wypadem na greckie wyspy – odrobina klimatu.

Tak, pierwszy raz od długiego czasu zdecydowałam się na wakacje częściowo leżące i był to piękny wybór. Leżałam o tu, o tak.

Photo: Karol Niziołek The Other Side 

Zobacz zdjęcia